PL
EN

Transmigrazione di fermenti d'amore

Transmigrazione di fermenti d'amore

  Recenzje

Premiera: 17 grudnia 2014 Scenie Malarnia - Teatr Wybrzeże, Gdańsk

reżyseria:
Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska
 
choreografia i wykonanie:
Katarzyna Chmielewska, Daniela Komędera, Leszek Bzdyl, Paweł Grala
 
muzyka:
Mikołaj Trzaska
wsparcie multimedialne:
Maciej Salamon
kostiumy: 
Katarzyna Piątek
reżyseria świateł:
Michał Kołodziej

Produkcja: Teatr Dada von Bzdülöw, Teatr Wybrzeże, Gdańsk
Przy wsparciu Urzędu Miasta Gdańsk

galeria

Tekst użyty w przedstawieniu i wypowiadany po włosku - otwórz...

Tłumaczenie na język polski - otwórz...

***

wprowadzenie

Czy jest na całym bożym świecie choć jeden człowiek, którego ominęłyby transmigracje miłosnych poruszeń? Jeśli jest, a wolność od szału i gorączki daje mu pełną satysfakcję, to trzeba zauważyć, że mała w tym jego zasługa. Ot tak właśnie zaplątały się zwoje DNA danego osobnika a neurobiologiczna wyjątkowość skierowała jego uwagę poza te miejsca, gdzie panoszy się miłość. 
 
Ale skoro wszyscy inni, czynem lub myślą, doświadczają miłosnego fermentu, to dlaczego nie zanurzyć się po raz kolejny w te uniesienia, drżenia, pragnienia, które, jeśli już staną się naszym udziałem, to powodują cudowny stan paraliżu wszelkich innych aktywności, które nie prowadzą bezpośrednio do zaspokojenia? 
 
"Transmigrazione di fermenti d'amore" nie będzie opowiadać o niczym innym, jak tylko o tych chwilach, kiedy nasz mózg zawiesza swoją aktywność poznawczą i prowadzi nas ku zatopieniu się w tym, co lubimy nazywać bliskością. 
 
Nie interesuje nas to, jak wielkim problemem może być brak miłosnego spełnienia.
Nie interesują nas skomplikowane konsekwencje "miłosnych chorób".
 
W "Grande Bellezza" Paolo Sorrentino, najsensowniejszym i najpiękniejszym filmie ostatnich lat, pada zdanie: "Wszyscy żyjemy na krawędzi rozpaczy". Nie potrafimy się od tych słów uwolnić i od zadziwiająco odmiennego wobec tych słów obrazowania, które wypełnia to kino. Jest jakaś ciągłość pomiędzy Dekameronem Boccaccia, światem Felliniego, a tym, czym wypełnione jest "Wielkie piękno". Pracując nad "Transmigrazione" korzystamy z tej formy opowiadania i kłaniamy się włoskiej, sensualnej wrażliwości. Mamy nadzieję, że ten trop pomoże widzom bawić się witalnością, ironią i sentymentalizmem "Transmigracji miłosnych poruszeń". 
 
Zapraszamy widzów do teatru, w którym mówi się po włosku, czyli w języku, który już nic nie znaczy, bufonada i klaunada mieszają się z intymnością, a temperatura uczuć zależna jest od kierunku wiatru.
 
Leszek Bzdyl

z prasy:

Zatem pełna obstrukcja piękna, aby o pięknie móc się na nowo wypowiadać i nadać mu sens kolejnych pozorów. Zawieszenie w próżni, na które pozwala tylko piękno. Estetyzacja.(…)"Transmigrazione di fermenti d'amore" urzekło mnie, rozleniwiło mój pośpiech, bawiło się z koncentracją. Spektakl jest przykładem dobrej pracy całego zespołu, domyślenia całości, dbałości o najdrobniejsze szczegóły gestów, muzyki, oświetlenia. (…) To przykład artystycznych poszukiwań i urzeczeń, być może jedynej, słusznej drogi z dolce vita w roli głównej.
Katarzyna Wysocka, Gazeta Świętojańska 
 
Artyści Teatru Dada von Bzdülöw wybrali bardzo ryzykowny temat spektaklu: miłość zamkniętą w tańcu, ruchu, pantomimie czy drobnych gestach. I choć niezwykle łatwo w takim wypadku wpaść w kicz, banał czy tandetę, "Transmigrazione di fermenti d'amore" to wyśmienity pokaz teatru i tańca, porównywalny do najlepszych spektakli Teatru Dada.
Łukasz Rudziński, www.trojmiasto.pl 
 
Wszystko to świetnie służy stworzeniu spójnej opowieści, która momentami bardzo mocno tchnie nostalgią za czasem, w którym można było jeszcze o tym mówić bez ironii i obawy popadnięcia w banał tanich skojarzeń i pustych emocjonalnie gestów. I to jest jeden z najważniejszych walorów tego przedstawienia - stworzenie na jego potrzeby skutecznego języka do mówienia o miłości w sposób tylko ocierający się o ironię, ale jednocześnie - bardzo szczery, prawdziwy i po prostu, zwyczajnie, ładny.
Przemysław Gulda, Gazeta Wyborcza Trójmiasto online
 
niebawem:

10 listopada
XX Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca, Lublin
 
daty prezentacji:
 
2016
10 kwietnia / teatr Studio, Warszawa

2015
19-20 sierpnia / Teatr Wybrzeże, Gdańsk
5-7 marca / Teatr Wybrzeże, Gdańsk

2014
17-19 grudnia / Teatr Wybrzeże, Gdańsk

***

Tekst wykorzystany w przedstawieniu

Allora ci siete, siete arrivati.
E' meraviglioso che siete arrivati.
Sono contento, che siete arrivati.
Se non foste arrivati, avrei dovuto adesso parlare alle sedie vuote. Avrei dovuto suonare per le sedie vuote. Avrei dovuto ballare per le sedie vuote. 
No, no, sicuramente non avrei detto niente. 
Non mi capite, vero? 
Non ci siete. Sto in piedi e guardo queste sedie vuote e ricordo dei giorni, quando c'erano poche sedie, e' quelli a sedersi - erano troppi. 
E cosa devo dire adesso, quando quei giorni sono andati? 
Mio Dio! Voi veramente non capite niente? 
Devo essere contento, che ci siete. 
Devo fingere che sono contento. 
Devo essere gentile e devo dire delle bugie. 
Devo guardarvi negli occhi e dire umilmente: E' un bene che volete ancora venire qui! 
Se sapreste anche, che cosa' siete venuti qua! 
Vi siete seduti come se mi state asscoltando. Vostri occhi mi dicono, che state provando di capirmi. Pero' voi non udite, non vedete, non sentite. Fingete che sapete qualcosa. 
No, no, voi non sapete niente - voi solo volete. 
Vuoi, che io ti dia da mangiare e da bere per pochi soldi.
Vuoi, che io ti porti il miglior piatto per pochi soldi.
Vuoi, che io rovescio il miglior vino per pochi soldi.
Vuoi, abbuffarti per pochi soldi. 
Non capite niente. Non avete voglia di capire niente. 
Ascoltate, come' piange il vecchio clown. 
Vorrei portarvi sulla cima della montagna.
Immaginate, che camminiamo insieme per sette giorni e sette notti. Siete stanchi, pero' camminate. Lottate con me, per arrivare sulla cima della montagna. Dimenticate la prospettiva orizzontale. Pensate, a strappare al cielo qualche mistero. Andiamo su, e gia' vediamo dei piedi nudi di Dio. Vediamo le ginocchia del Dio. Vediamo delle potenti cosce del Dio. Riconosciamo il sesso del Dio. E dopo, guardiamo solo negli occhi di Dio...
E gli misteri diventano completamente insondabili. 
Pero' voi non avete voglia di camminare.
Le avventure cosi’ gia’ non vi interessano. 
E quando non vi interessano gia' le avventure per scoprire il mistero profondo, e cosi anch'io non ho le forze, per invitarvi in questo viaggio. 
No, no! Alla fine della strada, avrete solo gli occhi spalancati dei vitelli accompagnati al macello. 
Non c'e in voi, quella particella di luce, che desidera la luce. Questa luce si e' spenta! Per sempre!  
Loro non capiscono niente!  
Dillo ancora per una volta! 
Sono in piedi, davanti a voi, e penso adesso, che anch'io non ho quella luce. Come voi, nuoto nelle acque basse. Come voi respira l'aria smaltita. Come voi ho dimenticato!  In su e in giu' non c'e piu' niente, C'e solo un orizzonte. 
Siamo dei cretini, sotto il tetto del palazzo di cristallo!
Siamo dei cretini, sotto il tetto del palazzo di cristallo!
Siamo dei cretini, sotto il tetto del palazzo di cristallo! 
Loro veramente non capiscono niente! 
E se io, ci capisco qualcosa. Sono peggio di voi. Qualcosa mi costringe, per stare qua. Qualcosa mi ordina di stare qua. 
Gia', anch'io non capisco niente. 
Non so, cosa ci faccio qua. 
Non so perche' continuo a parlare. 
Non so perche' parlo in questa lingua, che non significa adesso niente. 
Sono un idiota, pagliaccio, corpo senza cervello, labbra senza le parole. 
Sono delle parole di un'altra persona, che scorrono tramite me e' quell'altro mi sussurra nel orecchio - dillo! Dillo!
Dillo!
Dillo! 
Signori e signore.
Solo oggi e solo per voi.
In questo buco.
Nel buio e nel chiaro.
Violentato mistero.
Testamenti traditi!
Essenza nascosta!
Fuoco eterno!
Storia infinita!
Alfa e Omega!
Amore!!!